Akordeon to wciąż jednak mało popularny instrument, a szkoda, bo można z niego wycisnąć naprawdę wspaniałą muzykę. Aby wzbudzić sympatię do tego instrumentu rozmawiamy z Wojciechem Drężkiem – akordeonistą zespołu Droga Na Ostrołękę.
P24 - Jak zaczęła się Twoja przygoda z akordeonem i dlaczego akordeon?
Wojciech Drężek - Kiedy miałem osiem lat, rodzice zapisali mnie na akordeon do szkoły muzycznej i od tamtej pory na nim gram, a to już ponad trzydzieści lat. Akordeon dlatego, że tata kiedyś kupił ten instrument, bo chciał na nim grać, ale jemu to raczej kiepsko wychodziło ;)… Stawiał go na krześle, a ja podchodziłem i grałem na nim na stojąco, bo to był dość duży sprzęt. Dopiero później tata kupił mi taki mniejszy, który nosiłem jak plecak do szkoły. Tak więc rodzice zapisali mnie do szkoły muzycznej, żeby się instrument w domu nie marnował (śmiech). Mama pilnowała codziennie, żebym ćwiczył i żeby mieć pewność, że nie marnowałem czasu, wymyślała różne sposoby na sprawdzenie mnie. Kładła zapałkę na futerał i jak wracała z pracy to sprawdzała – jak zapałki nie było, to znaczy, że ćwiczyłem, a jak była – to ściągała mnie z podwórka do domu i zaganiała do grania. Później się wycwaniłem i zrzucałem zapałkę – żeby ją zmylić, no to wtedy kładła włos… i znowu ściągała mnie z podwórka do grania.
P24 - Ggdybyś nie miał talentu, to żadna siła by Cię nie zmusiła do grania – skoro nie po tacie, co już ustaliliśmy – to po kim odziedziczyłeś zdolności?
W.D - Mój dziadek grał – miał w domu pedałówkę, mandolinę, skrzypce… Chodziłem do niego i grałem na tym wszystkim, a on mi pokazywał jak…
P24 - Czyli miałeś możliwość grać na innym instrumencie. Więc dlaczego akordeon? Oprócz tego, że byłeś „zmuszany”, żeby na nim grać ?
W.D - Wszyscy uciekali od akordeonu, a ktoś przecież musiał marsze po weselach grać;) Akordeon był wtedy mało modny, wchodziła elektronika i każdy był tym zafascynowany. Ja jednak zostałem przy akordeonie – ciągałem go po wszystkich wycieczkach, ogniskach, spotkaniach ze znajomymi… byliśmy nierozłączni (śmiech). Później grałem w kilku różnych formacjach…
P24 - Aż do obecnej, czyli zespołu Droga Na Ostrołękę… Pozwól, że przytoczę wypowiedź Wojtka Dudkowskiego – lidera grupy, który powiedział w wywiadzie dla Rozmaitości: „Każdy ma jakiś swój styl i rozpoznawalne brzmienie. My w swoim składzie mamy akordeon - instrument, który jest niezbyt często wykorzystywany w muzyce country w Polsce, na świecie różnie bywa. Myślę, że akordeon i gra Wojtka - wirtuoza tego instrumentu daje nam jakiś wyznacznik i jakieś brzmienie charakterystyczne i rozpoznawalne wśród publiczności” P24 - To spore wyróżnienie. Jak się do tego odniesiesz?
W.D - Na próbę zespołu Droga Na Ostrołękę przyszedłem z Markiem – perkusistą grupy. Pograłem coś tam na klawiszach, ale wszyscy nosy zmarszczyli, bo ja z pianina miałem tylko trójkę;))) zagrałem więc na akordeonie i wtedy Wojtek powiedział: to jest to. Zostajesz.
Co do wirtuozerii to uważam, że są znacznie lepsi ode mnie. Żeby dobrze grać, trzeba dużo ćwiczyć, codziennie po kilka godzin, a ja mam pracę i inne zajęcia. Nie poświęcam akordeonowi tyle czasu ile powinienem, … ale mam zamiar to zmienić i zacząć więcej ćwiczyć. Teraz nie ma problemu z nutami, można ściągnąć z Internetu i grać. Kiedyś trzeba było spisywać ręcznie, albo ściągać książki z zagranicy i robić kserografy… A teraz? Aby tylko czas był…
P24 - Czy masz zamiar rozpocząć własną drogę artystyczną? Tworzyć kompozycje i np. wydać płytę?
W.D - Nigdy o tym nie myślałem. Owszem, zamierzam poświęcić akordeonowi więcej czasu, ale tak, aby nie kolidowało to z życiem rodzinnym i graniem w zespole. A jak będę dużo ćwiczył, to może coś się z tego urodzi? Czas pokaże…
P24 - Na „Wieczorze z akordeonem”, który niedawno się odbył w Łysych, miałeś swój bardzo udany recital. Możesz powiedzieć, jak się czułeś?
W.D - Trema… Inaczej gra się w grupie, a inaczej solo, gdy jest się sam na sam z publicznością. Ale stres powinien być. Bo jak go nie ma, to już rutyna… a rutyna gubi. Ja wychodzę i odcinam się od wszystkiego. Jestem ja i akordeon.
P24 - Debiutował tam również Twój syn – Karol. Jak długo już gra?
W.D - Karol cztery miesiące temu zapytał: „Tata, a trudno się na tym gra?” – spróbował i na drugi dzień grał już z basami, co innym zdobycie takiej umiejętności zajmuje trzy miesiące. Zdał nawet do szkoły muzycznej, ale wolał inne zajęcia: karate itp. Dopiero teraz twierdzi, że zainspirowała go moja muzyka i zaczyna przygrywać : ) Mam nadzieję, że będzie grał.
P24 - No to teraz sprawdzimy Twoje prawdziwe relacje z akordeonem;) Co byś poczuł, gdyby ktoś Ci odebrał Moreschiego (nazwa akordeonu)?
W.D - (cisza, a wzrok i wyraz twarzy nabierają cech charakterystycznych dla ludzi z morderczymi myślami).
P24 - Dziękuję bardzo za rozmowę.
W.D - Również dziękuję. Ostatnio zespół DROGA NA OSTROŁĘKĘ wydał swoją debiutancką płytę. Krążek można zamówić na www.wojciechdudkowski.pl i posłuchać countrowych kawałków w z brzmieniem akordeonu. Pozdrawiam wszystkich czytelników portalu Patriot24.net.
Aktor przyznaje, że odrzuca takie propozycje współpracy, w ramach których czułby na sobie jakąś presję. I choć traci na tym finansowo, to wierność swoim wartościom i przekonaniom jest dla niego bezcenna. Katarzyna Grabowska uważa natomiast, że zarówno w pracy, jak i w relacjach z innymi ludźmi nie warto iść w zaparte. Czasem trzeba pójść na jakieś ustępstwa, starać się znaleźć złoty środek i wypracować kompromis, a jednocześnie dbać o zachowanie swoich granic.
Prezenter tłumaczy, że rolą prowadzących „Must Be the Music” jest między innymi wspieranie i motywowanie uczestników programu, którzy stresują się przed wejściem na scenę. Wartością dodaną jest natomiast dla niego to, że może poznać artystów, którzy grają niezwykle różnorodną muzykę, i bywa tak, że jakieś wykonanie bądź utwór dosłownie „wbija go w fotel”. Maciej Rock zapewnia, że nie zamyka się na żaden gatunek. Często jakieś nietuzinkowe utwory odkrywa dzięki rekomendacjom znajomych.
Nowy juror w programie „Must Be the Music” podkreśla, że ta rola jest dla niego niezwykłą przygodą, bo dzięki niej nie tylko może odkrywać młode talenty, ale także nieznane dotąd aspekty swojej kariery artystycznej. Ocenianie uczestników nie jest prostą sprawą, ale Sebastian Karpiel-Bułecka nie chce nikomu dawać złudnych nadziei i chwalić kogoś tylko po to, żeby nie zrobić mu przykrości. Wokalista wychodzi z założenia, że jeśli ktoś decyduje się na udział w tym programie, to musi być przygotowany na każdą ocenę, nawet tę najbardziej surową.
Artysta z entuzjazmem odpowiada o swoich wrażeniach z castingów i nagrań do nowej edycji programu „Must Be the Music”. Jako nowy członek jury czuje się doskonale w tej roli i cieszy się, że może zobaczyć kulisy realizacji tego kultowego show, które powraca na antenę Polsatu po ośmiu latach. Miuosh podkreśla, że są wykonawcy, którzy już zrobili na nim ogromne wrażenie, ale na razie nie zdradza, czy ma już swojego faworyta.
Dziesięciokrotny wzrost przychodów rynku sztucznej inteligencji w tworzeniu muzyki przewidują analitycy w ciągu najbliższych 10 lat. Wokół tematu narasta coraz więcej kontrowersji, związanych m.in. z uczeniem się algorytmów na już skomponowanych dziełach czy wykorzystywania głosów wokalistów do tworzenia coverów śpiewanych przez SI. Jednocześnie ponad jedna trzecia muzyków przyznaje już, że wspierali się w swojej pracy sztuczną inteligencją. Artyści oczekują jednak jasno wytyczonych ram regulacyjnych dla tego typu narzędzi. Przede wszystkim miałyby one dotyczyć zgód na wykorzystanie własności intelektualnej i wyraźnego oznaczania muzyki komponowanej przez SI.
Przed wyjazdem na Konkurs Eurowizji reprezentantka Polski nie ukrywa, że boryka się z problemami zdrowotnymi, a bezradność i zwątpienie mieszają się z nadzieją i chęcią pokonania swoich słabości. By jak najlepiej zadbać o swoje struny głosowe, na jakiś czas zrezygnowała z koncertów. Teraz robi wszystko, by jej głos wrócił do formy i by mogła godnie się zaprezentować na scenie w Malmö.
Piąty album zespołu zawiera bardzo energetyczny materiał z oryginalnymi tekstami, z sekcją dętą i charakterystycznym brzmieniem folkowym. Muzycy nie ukrywają, że zależało im na tym, by słuchając ich nowych propozycji, odbiorcy wyczuli pewien powiew świeżości. A jest on wynikiem ich rozwoju muzycznego, a także bagażu doświadczeń i inspiracji zebranych podczas setek koncertów, jakie zagrali przez ponad dwie dekady działalności. Piotr „Lolek” Sołoducha i Mirosław „Mynio” Ortyński z dużą ekscytacją czekają także na wyjątkowe, kameralne spotkanie z fanami.
Orkiestra Reprezentacyjna Wojsk Obrony Terytorialnej z Radomia wystąpiła z Trubadurami podczas jubileuszowej, 60. edycji Krajowego Festiwalu Piosenki Polskiej w Opolu. W piątek 9.czerwca.2023 r. na deskach Opolskiego festiwalu wystąpiła Orkiestra Reprezentacyjna Wojsk Obrony Terytorialnej wspólnie z TRUBADURAMI wykonali legendarny utwór „Przyjedź Mamo na przysięgę”. Przypomnijmy sobie ten prestiżowy występ
Orkiestra Reprezentacyjna Wojsk Obrony Terytorialnej z Radomia wystąpiła z Trubadurami podczas jubileuszowej, 60. edycji Krajowego Festiwalu Piosenki Polskiej w Opolu. W piątek 9.czerwca.2023 r. na deskach Opolskiego festiwalu wystąpiła Orkiestra Reprezentacyjna Wojsk Obrony Terytorialnej wspólnie z TRUBADURAMI wykonali legendarny utwór „Przyjedź Mamo na przysięgę”. Przypomnijmy sobie ten prestiżowy występ
Orkiestra Reprezentacyjna Wojsk Obrony Terytorialnej z Radomia wystąpiła z Trubadurami podczas jubileuszowej, 60. edycji Krajowego Festiwalu Piosenki Polskiej w Opolu. W piątek 9.czerwca.2023 r. na deskach Opolskiego festiwalu wystąpiła Orkiestra Reprezentacyjna Wojsk Obrony Terytorialnej wspólnie z TRUBADURAMI wykonali legendarny utwór „Przyjedź Mamo na przysięgę”. Przypomnijmy sobie ten prestiżowy występ